Nigdy wcześniej kobiety nie patrzyły na siebie tak często.
I jednocześnie tak krytycznie.
Wystarczy telefon. Jedno zdjęcie. Jedno porównanie. I już pojawia się myśl, że coś jest „nie tak".
Problem polega na tym, że często porównujesz się do obrazu, który nie jest realny. A traktujesz go jak realny punkt odniesienia.
To taka presja, co działa po cichu
Nikt nie musi Ci mówić, że masz wyglądać młodo. Wystarczy, że widzisz, co jest promowane i co pojawia się w reklamach kosmetyków. I zaczynasz się dostosowywać.
Nie dlatego, że chcesz. Tylko dlatego, że nie chcesz wypaść gorzej.
A medycyna estetyczna?
To nie jest problem sam w sobie.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy przestaje być Twoim wyborem, a zaczyna być koniecznością. Kiedy pytanie brzmi nie: „czy ja tego chcę?" Tylko: „czy mogę sobie pozwolić, żeby tego nie zrobić?"
Co naprawdę jest w tle?
Tu nie chodzi o Twój wygląd. Chodzi o poczucie wartości.
Jeśli opierasz je na tym, jak wyglądasz — zawsze będzie niestabilne. Bo zawsze znajdzie się ktoś „lepszy".
Akceptacja
To nie jest zachwyt nad sobą.
To brak ciągłej walki ze swoim ciałem. I świadomość, że Twoja wartość nie zaczyna się i nie kończy na wyglądzie.
Możesz o siebie dbać. Ale warto sprawdzić, z jakiego miejsca to robisz.
Z wyboru? Czy z lęku, że inaczej nie będziesz wystarczająca.
To jest ważna rozmowa.